Praca licencjacka u prof. Marka Grada

prof. Marek Grad

Zbliża się czas wyboru tematów prac licencjackich oraz promotorów, u których te prace można napisać. W związku z powyższym rozejrzałam się po Instytucie Geofizyki UW w celu rozmowy z potencjalnymi promotorami.

W Zakładzie Fizyki Litosfery w pokoju B4.07 znaleźć można profesora Marka Grada. Jest on naukowcem z wieloletnim stażem, którego głównym zainteresowaniem naukowym jest sejsmologia. Profesor Marek Grad ma na swoim koncie liczne publikacje związane z powyższym tematem. Wraz z dr Marcinem Polkowskim i dr hab. Moniką Wilde-Piórko prowadzili pasywny eksperyment sejsmiczny „13 BB star”. Jest on także autorem pierwszej cyfrowej mapy granicy nieciągłości Moho dla Płyty Europejskiej.

Profesor Marek Grad brał udział w badaniach między innymi na Spitsbergenie, Finlandii oraz Antarktyce Zachodniej. Jest osobą, od której wiele można się nauczyć, oraz która może podzielić się z nami swoimi doświadczeniami, które z pewnością brzmią interesująco!

Wywiad z Profesorem Markiem Gradem można przeczytać w PDFie.

Mineralizacja okolic Złotego Stoku

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Sudety?

Fot.: Rynek Złotego Stoku, zdjęcie wykonał Grzegorz Wysocki, Źródło: Wikipedia

Złoty Stok znany jest z faktu, że jest pierwszym polskim miastem, w którym rozwinął się przemysł górniczo-hutniczy, a historia eksploatacji złóż w tym rejonie sięga aż siedmiuset lat. Ostatecznie eksploatację złóż na obszarze Złotego Stoku zakończono w roku 1961, kiedy to miejscowość straciła na znaczeniu przemysłowym, a tym samym stała się ośrodkiem chętnie odwiedzanym przez turystów.

Jednak sama nazwa wskazuje na złoża obecne na tym obszarze – Złoty Stok był bowiem miejscem bogatym w złoto – w latach świetności miasta wydobywano tu nawet od 60 aż do 140 kg czystego złota rocznie. Jednak złoto nie było jedynym eksploatowanym surowcem w tym regionie – ważne znaczenie miały także rudy arsenowo-żelazowe znajdujące się w tej okolicy.

Do tej pory na hałdach blisko kopalni złota znaleźć można arsenopiryt, a w sztolniach dostępnych do zwiedzania zobaczyć można małe kryształy pirytu.

Jeśli jednak odjedziemy kawałek od Złotego Stoku i znajdziemy się po czeskiej stronie, dojedziemy do miejsca nazwanego Zalesi – Javornik. To tam w 1957 roku zostały odkryte najbardziej zasobne wśród małych złóż uranu w Masywie Czeskim. Eksploatacja złoża trwała 10 lat i zakończyła się w roku 1968, kiedy to kopalnia została zamknięta.

Obszar ten jest bardzo ciekawy mineralogicznie – w złożach stwierdzono występowanie wielu minerałów uranowych – w tym krzemianów uranu, autunitu, czy też uranofanu. Oprócz minerałów z grupy promieniotwórczych znaleźć można tu kalcyt, chalkopiryt oraz minerały związane ze strefą utleniania złóż miedzi – takie jak na przykład chryzokola, czy malachit – wszystko to tkwi w krzemionkowym tle – zbudowanym z kwarcu. Wśród minerałów występujących w Zalesi, znajdą się także hematyty i skalenie zabarwione na pomarańczowy kolor.

Bez wątpienia – Złoty Stok i jego okolice – także te znajdujące się na terenie Czech – są niesamowitym fenomenem dla osób zainteresowanych mineralogią. Różnorodność minerałów, które można znaleźć na tym obszarze jest bardzo duża.

 

Niebo w styczniu

Il. Radiant roju Kwadrantydów; Źródło: Wikipedia.

Spokojnie przyznać można, że styczniowe niebo jest bardzo “aktywne”, jeśli chodzi o ilość rojów meteorów, które można obserwować w tym czasie.

Już pierwszego dnia tego zimowego miesiąca – i zarazem początku roku – na niebie pojawia się rój Kwadrantydów, który aktywny jest do 7 stycznia, a którego maksimum przypada na trzeci dzień miesiąca. Aktywność roju jest wysoka i dochodzi nawet do 120 meteorów na godzinę. Co ciekawe, nazwa roju pochodzi od konstelacji Kwadratu Ściennego, który obecnie jest częścią gwiazdozbioru Wolarza.

Od 5 stycznia do 14 lutego można natomiast obserwować coroczny rój Alfa Hydrydów, którego największa aktywność przypada na 19 stycznia, a którego radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Hydry. Rój ten jednak jest charakteryzowany niską aktywnością – zaledwie dwa meteory na godzinę.

Fot.: Pełne zaćmienie Superksiężyca, wrzesień 2015, Źródło: Wikipedia

Kolejnym zjawiskiem, które możemy obserwować na styczniowym niebie są delta Cancridy, trwające przez cały styczeń i mające swoje maksimum 17 stycznia. Są one ekliptycznym rojem meteorów. Ich aktywność określana jest jako określana jako średnia (4 meteory na godzinę), a radiant roju znajduje się w gwiazdozbiorze raka.

Obecnie delta Cancridy są uznawane za część całorocznego roju meteorów nazywanego Antyhelionem.

Antyhelion to rój, w którego skład – poza delta Cancridami – wchodzą między innymi Virginidy, Sagittarydy, Tau Akwarydy (zarówno Północne jak i Południowe), Północne delta Akwarydy, Piscydy, a także Chi Orionidy.

Warto też nadmienić, że w styczniu bieżącego roku będzie można obserwować całkowite zaćmienie Księżyca – będzie ono miało miejsce w nocy z 20 na 21 stycznia. Zjawisko obserwować będzie można od godziny 4:30, a jego maksymalna faza przewidywana jest na godzinę 6:12.

Tymczasem na Marsie…

Fot.: Czerwona kropka przedstawia miejsce lądowania InSight zaznaczone na zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Odyssey w roku 2001, Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona.

26 listopada miało miejsce udane lądowanie sondy InSight na powierzchni Marsa. Wszystko przebiegło zgodnie z założeniami misji. Tuż po lądowaniu na Czerwonej Planecie lądownik wysłał na Ziemię, za pośrednictwem sondy Mars Odyssey (będącej na orbicie wokół Marsa), sygnał, że rozłożył panele słoneczne i rozpoczął ładowanie swoich akumulatorów. Dzięki orbiterowi Odyssey na Błękitną Planetę wysłane zostały także fotografie przedstawiające miejsce, w którym osadzony został lądownik misji InSight.

Fot.2: Zdjęcie wykonane z kamery umieszczonej na lądowniku InSight, w trakcie umieszczania na Marsie sejsmometru, dnia 19 grudnia 2018 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech

Panele słoneczne lądownika mierzą sobie 2,2 metry szerokości. Przy dobrej pogodzie zapewniają one od 600W do 700W, a przy pokryciu pyłem ich powierzchni powinny zagwarantować minimum 200W, co wystarczy do działania potrzebnych instrumentów badawczych. Mars ulokowany jest znacznie dalej od Słońca niż Ziemia, zatem otrzymuje on mniej promieniowania słonecznego niż my, na Błękitnej Kropce. Jednak energia słoneczna uzyskana przez lądownik jest wystarczająca do pracy.

W najbliższych dniach po lądowaniu lądownika na Marsie, miało zostać rozłożone robotyczne ramię, które ma wykonać zdjęcia okolicy lądownika i umożliwić wybór miejsca rozmieszczenia instrumentów badawczych. Od tego czasu ma to zająć kilka miesięcy – wyniki tych decyzji mają być znane w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy. Podczas podejmowania tych decyzji, sonda InSight ma wykorzystać swoje przyrządy: takie jak magnetometr, czy czujniki meteorologiczne.

 

Tekst: Helena Ciechowska, Redakcja: Prof. Leszek Czechowski

Seminarium – Zakład Badań Polarnych i… Morskich IGF PAN

Fot.: Dolina DeGeerdalen, Żródło: Wikipedia

Serdecznie zapraszamy na Seminarium “Zakład Badań Polarnych i … MORSKICH Instytutu Geofizyki PAN – nowa perspektywa i znaczenie badań fiordów polarnych”, które odbędzie się 18 stycznia o godzinie 9:30 w Instytucie Geofizyki UW, w sali B4.58.

Referat wygłosi dr Mateusz Moskalik z Instytutu Geofizyki PAN. Podczas swojego wykładu dr Moskalik przybliży tematykę prowadzonych w poprzednich latach badań geofizycznych środowiska lądowego i lodowców, a także opowie o badaniach morskich. Zostaną także przedstawione obecne możliwości oraz kierunki badawcze. Do tego przedstawione zostaną prace naukowe ostatnich lat, wraz z ich wynikami.

Więcej informacji na temat seminarium dostępne jest tutaj.

Łazik na niewidocznej stronie księżyca – czyli o Księżycu i misji Chang’e 4

Il.: Niewidoczna strona Księżyca, Źródło: NASA/Goddard Space Flight Center

Księżyc – jako najjaśniejszy obiekt (po Słońcu) na niebie – od zarania dziejów wzbudzał zainteresowanie ludzi. Jest on obecny w poezji, dramatach, obrazach i wszelkiego rodzaju dziełach sztuki. To właśnie lot na Księżyc był tematem przewodnim pierwszego w historii filmu science-fiction pod tytułem „Le Voyage Dans la Lun” (czyli „Podróż na Księżyc”) w reżyserii George’a Meliesa nakręconego już w 1902! Miłośnicy staroci X muzy mogą go znaleźć na YouTube.

Z Ziemi możemy podziwiać jedynie część Srebrnego Globu, jego druga strona pozostaje niewidoczna z Błękitnej Planety. Jest to związane z faktem, że nasz satelita znajduje się w synchronicznej rotacji, czyli czas obiegu wokół Ziemi i czas obrotu wokół osi są takie same.

Więcej na ten temat oraz na temat obecnie prowadzonej przez Chiny, księżycowej misji Chang’e 4 (będącej częścią programu Chang’e) można przeczytać tutaj.

Geminidy

Il.1: Radiant roju Geminidów – konstelacja bliźniąt, Źródło: Wikipedia.

Grudzień to idealny moment, żeby spojrzeć na niebo – nie tylko w poszukiwaniu “pierwszej Gwiazdki”, zwiastującej czas, w którym zasiadamy do kolacji wigilijnej i do poszukiwania prezentów pod choinką. Czasami „gwiazdką” może być planeta, przy czym Wenus jako gwiazda wieczorna szczególnie nadaje się dzięki swojej jasności. W tym roku jednak Wenus w grudniu widoczna jest przed wschodem Słońca. Warto wspomnieć, że w grudniu będzie widoczna kometa 46P Wirtanen (gołym okiem będzie widoczna jako rozmyta plamka).

Jednak nie ona jest główną atrakcją grudniowego nieba. Między 4 a 17 grudnia obserwować możemy rój meteorów o radiancie w jednej z najjaśniejszych gwiazd konstelacji bliźniąt. Geminidy – bo taka jest nazwa roju – swoje maksimum osiągają w nocy z 13 na 14 grudnia. Jego aktywność śmiało opisać można jako wysoką – w ciągu zaledwie godziny da się bowiem zaobserwować nawet 120 zjawisk z nim związanych. Co więcej – obserwacje deszczu meteorów można prowadzić aż do świtu – jest to związane z faktem, że radiant do samego końca nocy pozostaje widoczny i wraz z początkiem kolejnego dnia znajduje się 30 stopni nad horyzontem.

Animacja: pojedynczy meteor z roju Geminidów, Źródło: NASA

Geminidy, związane z rozpadem planetoidy (3200) Phaethon, która co około 1,4 roku zbliża się do naszej najbliższej gwiazdy – Słońca – na zaledwie 014 AU, nie są jednak jedynym rojem goszczącym nad naszymi głowami w tym miesiącu. Poza nimi na niebie zaobserwować można Ursydy, które aktywne są od 17 do 26 grudnia, a których maksimum przypada na dwudziesty drugi dzień miesiąca. Ich radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy. Przejście roju Ursydów nie jest jednak spektakularne – obserwujemy bowiem około 10 zjawisk związanych z nim w ciągu godziny. Jednak mimo wszystko Polska jest bardzo dobrym miejscem do obserwowania Ursydów – widoczne są one całą noc. Najniżej ich radiant znajduje się bowiem o godzinie 19, a najwyżej możemy znaleźć go o świcie (na wysokości 66 stopni).

 

Tekst: Helena Ciechowska, Redakcja: Prof. Leszek Czechowski

Wizyta na Uniwersytecie w Bonn

Góry Świętokrzyskie to bez wątpienia fenomen na skalę światową. Są one bowiem miejscem, w którym odsłaniają się skały o bardzo zróżnicowanym wieku. Jednocześnie powierzchnia występowania tych skał jest bardzo mała. Na terenie Gór Świętokrzyskich znajdujemy zatem stare skały wieku kambryjskiego, a także z ordowiku, syluru, dewonu i karbonu i permu, oraz młodsze (piętro strukturalne kończy się w tym wypadku na utworach kredy).

Korzystając z wolnego czasu odwiedziłyśmy także pobliską Kolonię. Zdjęcie przedstawia targi świąteczne przed znaną gotycką katedrą w Kolonii, Fot. – Helena Ciechowska

To właśnie geologia tego regionu była jednym z tematów prezentacji, które zostały wygłoszone przez naszych studentów w Instytucie Fizyki Uniwersytetu w Bonn. Dzięki prof. Jackowi Ciborowskiemu dwie studentki kierunku Geofizyka w Geologii (GwG) miały okazję wziąć udział w kilkudniowej wizycie w ramach wymiany studenckiej z uniwersytetem w Bonn.

O Górach Świętokrzyskich i geologii historycznej prezentację wygłosiła Julia Chachulska – studentka drugiego roku GwG. Opowiedziała ona między innymi o tym, w jaki sposób doszło do powstania tych struktur i dlaczego na tak małej przestrzeni odsłania się tyle różnych warstw.

Kolejną prezentację wygłosiła Helena Ciechowska – również studentka drugiego roku GwG. Ta z kolei dotyczyła projektu studenckiego pt.: „Czy to był bolid?”, prowadzonego pod okiem prof. Marka Grada, który wykonywany jest wspólnie przez Aleksandrę Fronczak, Mikołaja Zawadzkiego, Klaudię Mocek, Macieja Karasewicza i Helenę. Studentka przybliżyła problematykę projektu, który dotyczy analizy danych sejsmicznych i poszukiwania dowodu na temat tego, czy dany zapis z sejsmografów jest efektem eksplozji bolidu, który widoczny był na niebie dnia 31 października 2015 roku. 

Mamut w metrze

Warszawskie ziemie są pełne tajemnic – właściwie można powiedzieć, że są one najeżone zarówno obiektami z różnych czasów, jak i różnego rodzaju. Kopiąc tunele, którymi za jakiś czas jeździć będzie warszawskie metro, nie sposób nie natknąć się na wszelkiej maści znaleziska. Tak też było i tym razem.

Drążąc tunele w okolicy stacji Płocka, na skrzyżowaniu z ulicą Wolską robotnicy natknęli się na plejstoceńskie szczątki ssaka będącego prawdopodobnie mamutem lub słoniem leśnym.

Kości zostały znalezione na głębokości 6 metrów. Zostały wydobyte i oczyszczone, a teraz będą preparowane i ponownie badane przez pracowników Muzeum Archeologii w Warszawie, w celu uzyskania dokładniejszych informacji na temat okresu, z którego pochodzą i zwierzęcia, do którego należą.

Il.: Malowidła naskalne przedstawiające m. in. mamuta w jaskini Rouffignac, Źródło: Wikipedia

Co do tej pory udało się jednak ustalić na temat znaleziska? Szczątki znalezione zostały w miejscu, gdzie kiedyś znajdowało się jezioro, które rozciągało się od Leszna pod ul. Płocką, aż do miejsca, gdzie obecnie stoi budynek Dworca Zachodniego.

Według Wojciecha Brzezińskiego, ssak prawdopodobnie udał się na przechadzkę skutym lodem jeziorem. Lód pod ciężarem zwierzęcia pękł, a mamut (lub słoń leśny – oba te gatunki żyły na terenie naszego kraju w czasach tzw. “epoki lodowcowej” – wątpliwości na temat tego, jakiego gatunku jest zwierzak mają rozwiać dokładniejsze badania przeprowadzone przez Muzeum Archeologiczne w Warszawie) wpadł do wody i prawdopodobnie to w ten sposób dokonał swego żywota.

Jednak znalezisko nie jest jedynym, które budowniczowie mieli okazję odkryć podczas prac nad II linią metra w tej części Warszawy. Do odnalezionych obiektów należy między innymi 300-letnia studnia znaleziona na głębokości 9 metrów, czy wszelkiego rodzaju militaria, a także przedmioty codziennego użytku, z których korzystali dawni mieszkańcy miasta.

 

Tekst: Helena Ciechowska