Kompleks Taurydów – kiedy warto spojrzeć na niebo?

Od października do grudnia nad naszym niebem zagości Kompleks Taurydów, których prawdopodobnym źródłem jest kometa Enckego (2P/Encke). W kompleks ten wchodzą cztery roje meteorów: Październikowe Arietidy (które oglądać można przez cały miesiąc, a których maksimum przypada około 8 października – aktywność tego roju jest jednak określana jako średnia), Taurydy S (czyli inaczej Taurydy Południowe), Taurydy N (Północne) i Chi Orionidy (których obfitość jest określana jako średnia, a maksimum roju ma zwykle miejsce w okolicach 2 grudnia).

Il.: Gwiazdozbiór Byka – to w nim można obserwować Taurydy – ilustracja: Sidney Hall – zasoby Biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych

Przyjrzymy się jednak bliżej Taurydom S i Taurydom N. Te pierwsze obserwować możemy już od 10 września, znikają one z naszego pola widzenia około 20 listopada – ich maksimum przypada na 10 października. Ich obfitość to 5-10 meteorów na godzinę. Można zobaczyć je w okolicy konstelacji Ryb, jednak później ich radiant przemieszcza się do konstelacji Byka.

Taurydy N z kolei nad naszymi głowami pojawiają się dopiero koło 20 października i goszczą nad nimi do około 10 grudnia. Ich maksimum zwykle ma miejsce 12 listopada. Aktywność roju jest również określana jako średnia, a jego obfitość to około 5 meteorów na godzinę. Powstanie roju jest bezpośrednio związane z planetoidą 2004 TG10. Istnieje hipoteza, że ta oddzieliła się od komety Enckego, stając się jednocześnie źródłem macierzystym dla Taurydów N. Lokalizując na niebie światła „spadających gwiazd” roju Taurydów N, musimy skierować swój wzrok na konstelację Byka, najlepiej w okolice Plejad.

 

Tekst: Helena Ciechowska, Redakcja: prof. dr hab. Leszek Czechowski

Zjawiska świetlne – czyli o zorzach i fenomenie Steve

Obserwując niebo, możemy znaleźć na nim przeróżne elementy – od gwiazd (takich jak chociażby nasze Słońce), przez planety z naszego najbliższego i dość dobrze znanego sąsiedztwa, czy Księżyc – naszego satelitę. Na naszym „podwórku” pojawiają się jednak także bliższe nam obiekty i zjawiska – są to między innymi zorze i im podobne.

Przyjrzyjmy się więc nieco dokładniej ostatnim z wymienionych, które towarzyszą nocnemu niebu w okolicach biegunów magnetycznych naszej planety, a konkretniej zwróćmy uwagę na to, co dzieje się w ziemskiej jonosferze. To właśnie tam można obserwować zjawiska świetlne nazywane łacińską nazwą Aurora borealis (na półkuli północnej) i Aurora australis (na półkuli południowej) czyli, dobrze znane wszystkim, zorze.

Jednak zorze, to nie jedyne zjawisko świetlne, które możemy obserwować nad naszymi głowami, kiedy znajdziemy się bliżej ziemskich biegunów magnetycznych.

Ilustracja 1: Zjawisko Steve, Źródło: NASA

Przyjrzymy się teraz fenomenowi o wdzięcznej nazwie Steve (czyli: Strong Thermal Emission from Velocity Enhancement), które przez długi czas pozostawało zagadką. Rozwinięcie skrótu dobrze pasuje jednak do nadanej mu wcześniej nazwy, której pochodzenie jest dość niespotykane i z rozwinięciem skrótu wiele wspólnego nie ma. Jedno jest pewne – zbadanie i rozebranie na części pierwsze tego zjawiska pozwala na lepsze zrozumienie w jaki sposób działa pole magnetyczne Ziemi i jak zachowuje się ono w kontakcie z pochodzącymi ze Słońca naładowanymi cząsteczkami.

Jednak najpierw trochę historii: na fenomen Steve pierwszy raz uwagę zwróciła grupa Łowców Zórz z Alberty w Kanadzie. Najpierw był on nazywany „łukiem protonowym” – głównie ze względu na swój kształt. Jednak nazwa ta zainteresowała fizyka Erica Donovana z Uniwersytetu w Calgary i zwrócił on uwagę na fakt, że protonowe zorze nie są widoczne. Wtedy też uważniej zaczęto badać fenomen Steve.

Więcej na temat zórz oraz zjawiska Steve można przeczytać w poniższym PDFie – Zorze i Steve.

 

Tekst: Helena Ciechowska, redakcja: prof. dr hab. Leszek Czechowski

60-lecie NASA

Logo z okazji 60-lecia NASA, Źródło: NASA

Kiedy myślimy o eksploracji kosmosu w szerokim tych słów znaczeniu, naszym pierwszym i zarazem dość oczywistym skojarzeniem jest NASA (National Aeronautics and Space Administration).

W dniu 1 października Amerykańska Agencja Kosmiczna obchodziła swoją 60-tą rocznicę od kiedy oficjalnie rozpoczęła swoją działalność. Ponad 60 lat temu – 29 lipca roku 1958 prezydent Stanów Zjednoczonych (wówczas był nim D. Eisenhower) podpisał dokumenty powołujące NASA jako organizację rządową USA. To zapoczątkowało dynamiczny rozwój przemysłu kosmicznego i pozwoliło na rozszerzenie badań otaczającego nas Wszechświata.

Wśród wielu osiągnięć technicznych i naukowych NASA warto wymienić pierwsze satelity telekomunikacyjne (dzięki nim mamy globalną łączność), satelity meteorologiczne (dzięki nim mamy coraz lepsze prognozy pogody) a także program Apollo (w ramach którego ludzie dotarli na Księżyc i przywieźli blisko 400 kilogramów próbek), badania Marsa (m.in. dostarczenie tam łazika Curiosity, który dostarcza wciąż nowych danych o czerwonej planecie), badania Jowisza i jego księżyców (misja Galileo), badania Saturna i jego księżyców (misja Cassini) i wiele innych. Niezwykle cennym dla rozwoju astronomii było zbudowanie i wyniesienie na orbitę teleskopu Hubble’a, który do dzisiaj jest największym źródłem informacji o dalekim Wszechświecie.

Łazik Curiosity, Źródło: NASA/JPL-Caltech/MSSS

Niektóre z tych programów realizowano we współpracy z agencjami z innych krajów (w tym Międzynarodową Stację Kosmiczną – ISS, na której o wielu lat pracują ludzie z różnych krajów). Jest to jedynie wycinek rozległej działalności organizacji. Agencja nie przestaje się rozwijać i planuje dużo więcej przedsięwzięć tego rodzaju.

 

 

 

 

Koło Naukowe Geofizyki zaprasza …

Wielkimi krokami zbliża się 29 września, a z nim pokazy organizowane przez Koło Naukowe Geofizyki w ramach Festiwalu Nauki. Zobaczyć nas będzie można na Wydziale Fizyki, ale także następnego dnia (30 września) na Pikniku Geologicznym na Wydziale Geologii UW. Przedstawimy zjawisko rozchodzenia się fal sejsmicznych i pokażemy ile wazy wiaderko z woda na poszczególnych ciałach Układu Słonecznego.
To jednak nie koniec, w tym roku akademickim KNG UW ma dużo planów na rożnego rodzaju otwarte seminaria, warsztaty, a także wyjazdy. Wkrótce podamy więcej informacji i zaprosimy wszystkich zainteresowanych na spotkanie organizacyjne związane z planowaną działalnością Koła w roku akademickim 2018/2019.
Prezes KNG: Helena Ciechowska

Konferencja EPSC 2018

Gmach główny Technische Univeristat w Berlinie. Skromny napis informuje o kongresie EPSC. Fot. L. Czechowski.

European Planetary Science Congress 2018 w tym roku odbył się w Berlinie w dniach 0d 16 do 21 września w gmachu tamtejszej politechniki (Technische Universität Berlin), niedaleko berlińskiego ZOO. Z zewnątrz gmach robi przyciężkie, ale lepsze wrażenie niż w środku, gdzie mogliśmy oglądać wnętrza godne przeciętnej polskiej uczelni z lat pięćdziesiątych XX wieku :-). Wysoką temperaturę na zewnątrz zapewniało Słońce, zaś w środku gmachu – gorące dyskusje naukowe. Zebrało się prawie 1000 naukowców i studentów zainteresowanych planetami, którzy przedstawili ok. 1250 referatów.  Z Polski przybyło 22 osoby, ale oczywiście Polaków było więcej, bo niektórzy przybyli z innych krajów. Nasz Zakład Fizyki Litosfery przedstawił 4 referaty w formie plakatów lub 15 ustnego referatu, z czego dwa dotyczyły komety 67P/Czuriumow–Gierasimienko (celu misji Rosetta), jeden referat mówił o tektonice Enceladusa i jeden o rzekach na Tytanie. Ponadto swój udział mieliśmy w wynikach prezentowanych przez zespół ExoMars, który miał kilka referatów.

W czasie Kongresu mieliśmy przyjemność założyć nowe towarzystwo naukowe Europlanet Society :-). Europlanet funkcjonowało dotychczas jako niezbyt formalna inicjatywa. Teraz jako towarzystwo naukowe będzie jednak mogło łatwiej i szerzej pomagać w rozwijaniu współpracy międzynarodowej.

Ostatnie dni zapisów na Geofizykę w Geologii!

Trzy składniki programu ExoMArs: orbiter (obecnie krążący wokół Marsa), lądownik (jego lądowanie się nie udało) i łazik przewidziany do wysłania w 2020 r. Uczestniczymy w tym projekcie w ramach grupy w CBK. (ESA Space in images)

 

 

Drodzy kandydaci na studia!

Wszystkich zainteresowanych badaniami planet i Ziemi zapraszamy na studia na kierunku „Geofizyka w Geologii”. Jest jeszcze kilka miejsc w ramach II tury rekrutacji. Oficjalne informacje są na urzędowej stronie Wydziału Fizyki UW a terminy tutaj. Jeśli chcesz dołączyć do naszego grona, zachęcamy do zgłoszenia się na nasze studia.

Zapraszamy! Studiuj z nami!

Nowy budynek Wydziału Fizyki UW przy ul. Pasteura 5 w Warszawie.

Alaska 27 marca 1964 – ogromne trzęsienie ziemi

Olbrzymie trzęsienie na Alasce z 27 marca 1964 (w Wielki Piątek) roku zalicza się do tych największych (drugie co do wielkości). Magnituda trzęsienia (liczona wg współczesnych zasad) wynosiła 9,2. Ilość ofiar była stosunkowo niewielka (139 osób), co wynikło z małej gęstości zaludnienia, bo podczas wstrząsu wystąpiły różnorodne czynniki mogące spowodować zniszczenia i ofiary; silne wstrząsy, otwierające się szczeliny w ziemi, osunięcia i ogromne tsunami. Podobnie jak wiele innych wielkich wstrząsów (w tym tragiczne trzęsienie z 26 grudnia 2004 w pobliżu Sumatry, które pociągnęło śmierć ok. 250 000 ludzi) wstrząs na Alasce był związany z subdukcją. Film USGS dostępny jest tutaj:

Wieki wybuch Wezuwiusza: 24 sierpnia, A.D. 79

Obraz „Ostatni dzień Pompejów” – obraz K. Briułłowa.

Niedawno minęła kolejna rocznica wybuchu Wezuwiusza, który zniszczył rzymskie miasta Pompeje, Herkulanum i Stabie. Jak wspominaliśmy już, podczas niego na miasta te spadło tysiące ton gorących popiołów wulkanicznych oraz lawiny piroklastyczne (chmury gorejące). Ostatecznie miasta zostały przysypane kilkumetrową warstwą popiołów wulkanicznych. Śmierć poniosło tysiące ich mieszkaniowców. Obecnie Pompeje są w dużym stopniu odkopane i dostępne turystom. Tragiczne wydarzenia z 79 roku pokazuje realistyczna animacja dokonana zgodnie z danymi naukowymi.

Chmury gorejące to zawiesiny gorących popiołów w gazach wulkanicznych. Poruszać się mogą z dużymi prędkościami, podobnie jak zwykłe lawiny. To one spowodowały oblepienie ciał mieszkańców (na ogół zmarłych wcześniej wskutek zatrucia gazami) przez popioły. Gipsowe odlewy ciał mieszkańców, obrazujące dramat mieszkańców pokazują kolejne filmy.
Animacja dostępna tutaj:

Komety – co to takiego i jak je badamy?

Warstwa osadowa w basenie Imhotep. Zdjęcie z 14.02.2015, ESA/Rosetta/MPS for OSIRIS Team MPS/UPD/LAM/IAA/SSO/INTA/UPM/DASP/IDA – CC BY-SA 4.0

Zdecydowana większość komet była obserwowana tylko z Ziemi, a więc z bardzo daleka. Takie obserwacje pozwalają analizować gazowo-pyłową otoczkę jądra, ale nie jego geologię. Nawet określenie ogólnego kształtu jądra komety na podstawie dobowych zmian odbitego przez nie światła słonecznego nie zawsze daje prawidłowy wynik. W przypadku komety 67P/Churyumov-Gerasimenko (dalej: 67P/CG) przewidywane było jądro o kształcie kartofla, podczas gdy w rzeczywistości ma ono postać dwu elipsoidalnych brył połączonych szyjką.  Sfotografowanie jądra komety z bliska wymaga użycia sondy kosmicznej, co zostało zrobio

ne tylko dla kilku komet (1P/Halley, 19P/Borelly, 81P/Wild 2, 67P/Churyumov-Gerasimenko, 103P/Hartley 2, 9P/Tempel 1). Zdjęcia te pokazują, że każde jądro jest inne…

K. J. Kosssacki

Więcej w pliku pdf tutaj lub w niedawnym artykule tutaj

 

Geoida nie z tej Ziemi…

Powierzchnia stałego potencjału ( ‚geoida’ – granatowa i powierzchnia fizyczna komety 67P/C-G. Obliczenia L. Czechowskiego.

Jak wiemy, geoida to powierzchnia o potencjale pola grawitacyjnego i siły odśrodkowej równym potencjałowi równemu na powierzchni morza. Od tej powierzchni liczymy wysokości gór i głębokość morza. A więc największe odchylenia geoidy od fizycznej powierzchni Ziemi są mniejsze niż ~11 km. Jest to ponad 1000 razy mniej niż średnica Ziemi. Odchylenia elipsoidy odniesienia (przyjętej w GPS) od geoidy są rzędu +-100 m. Podobnie dobrym przybliżeniem kształtu planety są wybrane powierzchnie ekwipotencjalne. Nie jest tak jednak dla małych ciał Układu Słonecznego. W naszym Zakładzie Fizyki Litosfery zajmujemy się kometami i w ramach badań nad kometami policzyliśmy także kilka powierzchni ekwipotencjalnych  dla komety 67P/Czuriumow-Gierasimienko. Powierzchnie ciemnoniebieska odpowiada niższej (bardziej ujemnej wartości potencjału) i powierzchnia niebieska odpowiada wyższej wartości potencjału. Niestety żadna z powierzchni ekwipotencjalnych nie da się dopasować blisko fizycznej powierzchni komety. Wnętrza planet i planet karłowatych mają (lub miały) właściwości cieczy i same dopasowały się, mniej więcej, do powierzchni ekwipotencjalnej. Nie jest tak dla małych ciał.  

Inna powierzchnia ekwipotencjalna (o wartości potencjału większej niż niebieska na poprzednim rysunku). Obliczenia L. Czechowskiego.