Najbliższe gwiazdki z nieba :-)

Gwiazdozbiór Wodnika na mapie kartografa Sidneya Halla (pocz. XIX w.). Kiedyś nawet atlas nieba był dziełem sztuki :-).

W końcu kwietnia i w maju będzie można oglądać kilka rojów meteorów:  Librydy o średniej aktywności, trzeba oglądać (jak sama nazwa wskazuje) w pobliżu gwiazdozbioru Wagi (jeden z gwiazdozbiorów zodiakalnych).

Dużej aktywności spodziewać się można po Lirydach, które właśnie teraz ( 21-22 kwietnia) osiągają maksimum aktywności. Ten ciekawy rój znany jest z opisów z czasów starożytnych (ok. 2000 p.n.e.). Związany jest z kometą Thachera. Duże nachylenie płaszczyzny orbity roju do ekliptyki (ok. 80 stopni) powoduje, że ciała roju nie są poddane silnym perturbacjom i dlatego nie są rozpraszane, tworząc silnie skupiony strumień ciał. Kierunek obserwacji wskaże nam jasna gwiazda Wega (trzecia co do jasności gwiazda na północnym niebie), położona oczywiście w gwiazdozbiorze Lutni.

Kolejny rój to eta Akwarydy, z maksimum aktywności ok. 6 maja. Swój radiant (czyli miejsce na niebie z którego pozornie wychodzą ich tory) to oczywiście gwiazdozbiór zodiakalny Wodnika. Podczas szczytu możemy zaobserwować meteor co minutę! Rój ten powstał z komety Halleya. Obserwować go warto od 2 rano, gdy meteory wystrzeliwane będą do ‚góry’ z nisko położonego radiantu. Ich prędkość względem Ziemi to ok. 66 km/s!.

Nie muszę przypominać, że zgodnie z tradycją, podczas obserwacji meteoru należy pomyśleć życzenie – podobno odpowiednie życzenia, odpowiednio pomyślane, spełniają się w 99%. 🙂

Zapraszamy na Dzień Otwarty Kampusu Ochota UW, sobota 14 kwietnia 2018

Nasz budynek Wydziału Fizyki UW przy ul. Pasteura 5 w Warszawie.

i na dzień otwarty głównego kampusu UW na ul. Krakowskie Przedmieście 26/28 tydzień później.

Na kampusie Ochota będziemy mogli zapoznać się z działaniami wydziałów: biologii, chemii, fizyki, geologii, matematyki (z informatyką i mechaniką)
Startujemy o godz. 11:00 na Wydziale Fizyki UW przy ul. Pasteura 5.

W programie wiele ciekawych problemów, m.in. „Jak skomunikować się z komputerem bez używania mięśni, badanie grafen, kopać bitcoinów, izolacja DNA z bakterii, rozpoznawanie meteorytów, określanie wieku wina metodami fizyki jądrowej i wiele innych. Warsztaty w laboratoriach, wykłady popularnonaukowe, pokazy, stoiska informacyjne jednostek. Nie zabraknie też nauki poprzez zabawę! Bardziej szczegółowe można znaleźć na stronach – http://doko.mimuw.edu.pl oraz na facebook.com/DOKOUW.

Wszystkiego najlepszego z okazji Wielkanocy :-)

 

Wyszytkiego najlepszego! 🙂

Święta Wielkanocne to najstarsze i najważniejsze święta chrześcijańskie. Obchodzone są na pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Wyznaczanie daty Świąt Wielkanocnych  odegrało znaczną rolę w rozwoju nauki.  W 325 roku, podczas Soboru Nicejskiego, ustalono, że Wielkanoc będzie się obchodzić w pierwszą niedzielę, po pierwszej wiosennej pełni Księżyca. A więc trzeba było prowadzić staranne obserwacje Słońca i Księżyca. Dzięki tym obserwacjom można było wprowadzić kalendarz gregoriański, którym posługujemy się już od ponad 4 wieków. Należy też podkreślić, że zgodnie z ustaleniami Soboru, w celu wyznaczenia daty Wielkanocy, za początek wiosny przyjmuje się 21 marca. Może to dziwić niektórych czytelników, bo obecnie i przez przez wiele lat (do 2043 roku) początek wiosny na naszej półkuli będzie przypadał na 20 marca.

Najstarsza i najmłodsza konferencja :-)

Miejsce 49-tej konferencji LPSC w The Woodlands w Teksasie.

Po raz 49 odbyła się znana w świecie naukowym konferencja Lunar and Planetary Science Conference. Od pewnego czasu ma miejsce w nowoczesnym mieście The Woodlands, niedaleko Houston w Teksasie. Początkowo jako Lunar Science Conference była miejscem spotkań uczonych badających Księżyc, w tym samych astronautów.  Od 1978 roku przyjmuje obecną nazwę.  Po względem wieku uczestników jest to jednak najmłodsza ze znanych mi konferencji o zasięgu światowym. Jednocześnie konferencja reprezentuje stabilny wysoki poziom naukowy i wielkie zaangażowanie  uczestników. Dyskusje trwają do późnej nocy i przerywane są dopiero z wkroczeniem ekip przygotowujących sale na następny konferencyjny dzień 🙂 .

  Jeśli chodzi o przedstawiane rezultaty naukowych badań, to każda z planet z planet doczekała się istotnej uwagi i ciekawych wyników. Wiele miejsca poświęcono na przedstawienie rezultatów niedawno zakończonych misji: Cassini (do układu Saturna) i Rosetta (do komety 67P/Czuriumow–Gierasimienko). Ale nie brakło ważnych rezultatów opartych na starych misjach, w tym misjach programu Apollo. Nowe metody badań i reinterpretacja starych wyników rzuciły nowe światło na szereg dotychczasowych poglądów.

Najmniejsza i największa

Wciąż nie pobita! Rakieta Saturn 5 ze statkiem Apollo 4 w nocy przed startem (9 listopad 1967). Zdjęcie NASA.

Kilka tygodni temu informowaliśmy o locie niewielkiej rakiety Electron. Ale tytuł ‘najmniejszej’ został szybko odebrany Nowozelandczykom przez Japończyków. Otóż 3 lutego 2018 o 6:30 rano (czasu polskiego, czyli w Japonii była wtedy 14:30) z kosmodromu 内之浦宇宙空間観測所 (lepiej znanego pod angielską nazwą Uchinoura Space Center 🙂  ) na południu Japonii wystrzelono rakietę SS-520 o masie zaledwie ok. 2600 kg. Jest ona zdolna wynieść na niską orbitę (tzw. LEO=Low Earth Orbit) ładunek ok. 4 kg. Niewiele, ale wystarczyło na studenckiego nanosatelitę o nazwie TRICOM-1R. SS-520 jest najmniejszą rakietą nośną zdolną do wyniesienia satelity w dotychczasowej historii lotów kosmicznych.

Wczoraj mogliśmy dopingować także największą obecnie rakietę Falcon Heavy. Miano najpotężniejszej rakiety w historii astronautyki przysługuje od 1967 roku rakiecie Saturn 5, używanej do lotów na Księżyc w ramach programu Apollo. Jej masa startowa to 2970 ton. Potrafiła wynieść 140 ton ładunku na LEO. Była udaną konstrukcją, która ani razu nie zawiodła (w nieudanej misji Apollo 13 awarii uległ sam statek). Mniejszą konstrukcją była radziecka rakieta Energia zdolna do wyniesienia ok. 100 ton na LEO. Miała jednak tylko dwa udane loty. Jeszcze nieco mniejsza rakieta N 1 miała służyć do transportu na Księżyc radzieckich lunonautów. Tej wszystkie próby zakończyły się fiaskiem. Od czasu ostatniego lotu Energii do dnia wczorajszego, tytuł najpotężniejszej rakiety przysługiwał ‘średniakowi’, rakiecie Delta IV Heavy (firmy Boeing), zdolnej do wyniesienia 28 790 kg na LEO.

Rakieta Falcon Heavy, zasłużonej dla kosmonautyki firmy Spacex, przypomina budową i rozmiarami Deltę IV Heavy. Ale potrafi wynieść aż 63 tony na LEO. Jak widać, jest to wciąż ponad dwa razy mniej niż Saturn 5. Ale porównanie kosztów jest dla Saturna mniej korzystne. Każdy lot Saturna 5 to wydatek ok. miliarda dolarów (współczesnych dolarów). A na lot Falcon Heavy wystarczy ok. 90 milionów dolarów. Więcej o tym historycznym locie napiszemy później. Tymczasem zachęcam do obejrzenia filmu o pierwszym locie Falcon Heavy.

Nowa Zelandia – nowy kraj kosmiczny

 

Kosmodrom podczas budowy na cyplu w Nowej Zelandii. Pierwszy prywatny i dla najmniejszych obecnie kosmicznych rakiet. Autor zdjęcia: Rodney Allen CC BY-SA 2.0

W niedzielę 21 styczna 2018 z pierwszego prywatnego na świecie kosmodromu (położonego w Nowej Zelandii) została wystrzelona rakieta Elektron (firmy Rocket Lab). Rakieta wprowadziła na orbitę 3 małe sztuczne satelity. Jest to pierwszy udany lot tej rakiety.

Jest to obecnie najmniejsza rakieta zdolna do wynoszenia satelitów na orbitę. Jej masa to ok. 10 ton, a koszt ok. 6 mln dolarów. Mimo swojej niewielkiej masy potrafi wprowadzić na orbitę ok. 200 kg ładunek. Rakieta przypomina nieco konstrukcją wielokrotnie większą od niej rakietę Falcon 9. Pierwszy stopień ma 9 identycznych silników, zaś drugi 1 taki sam silnik. Paliwem do silników jest nafta, zaś utleniaczem ciepły tlen. Jednak silniki rakiety Falcon 9 mają ciąg ok. 1000 kN (kiloniutonów) każdy, zaś silniki rakiety Elektron tylko po 20 kN. Ciekawe jest wykorzystanie techniki druku 3D do produkcji niektórych części silników.

Skamieniałości organizmów na Marsie?

Dziwne struktury rurkowate znalezione na Marsie przez łazik Curiosity. Ich długość jest rzędu 5 mm a grubość ok. 1 mm (NASA).

Poszukiwania życia na Marsie trwają od stuleci. Miłośnicy literatury oświecenia zapewne znają opowiadanie Woltera o Mikromegasie. Każdy interesujący się astronomią pamięta hipotezę o kanałach na ‚czerwonej planecie’. Kanały ‚odkrył’  G. Schiaparelli podczas opozycji w 1877 roku. Podobne liniowe struktury ‚zauważył’ i narysował Charles E. Burton. W początkach XX wieku, wytrwały poszukiwacz dziewiątej planety, P. Lowell był zwolennikiem tej hipotezy. Hipoteza zaczęła tracić na popularności gdy okazało się, że ulepszone teleskopy wcale nie potwierdzają obserwacji robionych starszymi przyrządami.

Obecnie badacze nie liczą na znalezienie śladów cywilizacji, lecz najwyżej na ślady prymitywnego życia. Być może łazik Curiosity badający planetę od 2012 roku właśnie odkrył skamieniałości organizmów. Na pewno jest to noworoczny prezent na wszelkich miłośników hipotez o istnieniu pozaziemskiego życia. Nie jest to pierwszy taki prezent. Kilka marsjańskich meteorytów zawiera dziwne struktury mogące być skamieniałościami mikroorganizmów.

 

 

Trzy składniki programu ExoMArs: orbiter (obecnie krążący wokół Marsa), lądownik (jego lądowanie się nie udało) i łazik przewidziany do wysłania w 2020 r. (ESA Space in images)

 

 

W naszym zakładzie (Zakładzie Fizyki Litosfery) pracujemy (wspólnie z międzynarodową grupą) nad poszukiwaniem śladów marsjańskiego życia w ramach programu ExoMars. W ramach tego programu obecnie wokół Marsa krąży satelita służący do wykrywania metanu, który może być wynikiem procesów życiowych w regolicie Marsa. Czekamy na dostarczenie, także w ramach programu, kolejnych łazików lepiej dostosowanych do poszukiwania życia (ma to nastąpić w 2020 roku).

Nowy Atlas Geologiczny Polski

Atlas Geologiczny Polaki opracowany z udziałem prof. M. Grada z naszego Zakładu.

 

Pod redakcją Jerzego Nawrockiego i Anny Becker (PIG-PIB) ukazał się Atlas Geologiczny Polski. Atlas ma charakter popularnonaukowy i jest bogato ilustrowanym kartograficznym kompendium wiedzy o budowie geologicznej naszego kraju. Zawiera ponad sto map geologicznych obejmujących wiedzę z różnych dziedzin nauki o Ziemi, a także przekroje geologiczne, trójwymiarowe modele przestrzenne,  uzupełnione fotografiami okazów paleontologicznych i skał występujących na terenie Polski.

Naszym wkładem do Atlasu jest mapa głębokości granicy Moho w Polsce, która powstała w wyniku wieloletnich badań struktury skorupy ziemskiej prowadzonych m.in. przez prof. dr hab. A. Gutercha z Instytutu Geofizyki PAN i prof. dr hab M. Grada z naszego Zakładu Fizyki Litosfery z Instytut Geofizyki UW, wraz z grupą kilkudziesięciu innych uczonych. Zobacz także tutaj.

Inwazja z innej gwiazdy

Znany dobrze geologom wulkan Manua Kea jest także miejscem, gdzie znajdują się znane dobrze astronomom wielkie teleskopy. Autor fotki: Sasquatch

Kilkanaście dni temu odkryto, że do naszego Układu Słonecznego wtargnął przybysz z innego układu gwiezdnego. Pierwszy (19 października 2017) zauważył go Rob Weryk, astronom pracujący z teleskopami na Hawajach. Na szczęście nie jest to groźny Obcy ze znanego ciągu filmów z dzielną Sigourney Weaver.  Na razie obiekt nosi oznaczenie C/2017 U1 i jest to prawdopodobnie ciało podobne do komet z naszego Układu Słonecznego. Wyróżnia się orbitą hiperboliczną o wyjątkowo dużym mimośrodzie ok. 1.2, podczas gdy większość komet z naszego Układu Słonecznego porusza się eliptycznych orbitach. Co prawda są to bardzo wydłużone elipsy, na ogół o mimośrodach powyżej 0,9 (przy takim spłaszczeniu orbita Merkurego wydaje się idealnym okręgiem, mimo, że ma największy mimośród wśród planet i wynosi on 0,2). Orbita paraboliczna ma mimośród równy 1, zaś orbity hiperboliczne mają mimośrody powyżej 1. Gdyby orbity nie mogły ulegać zmianie, to wszystkie komety z orbitą o mimośrodzie powyżej 1 pochodziłyby spoza Układu Słonecznego. Jednak przejście w pobliżu wielkich planet może zaburzyć orbitę i zmienić jej mimośród.  W przypadku omawianego ciała, jednak jest to mało prawdopodobne i wielu astronomów świętuje pierwszą „pewną” wizytę z innej gwiazdy :-).  Więcej o tej wizycie tutaj lub tutaj albo tutaj 🙂 .