Mineralizacja okolic Złotego Stoku

A gdyby tak rzucić wszystko i wyjechać w Sudety?

Fot.: Rynek Złotego Stoku, zdjęcie wykonał Grzegorz Wysocki, Źródło: Wikipedia

Złoty Stok znany jest z faktu, że jest pierwszym polskim miastem, w którym rozwinął się przemysł górniczo-hutniczy, a historia eksploatacji złóż w tym rejonie sięga aż siedmiuset lat. Ostatecznie eksploatację złóż na obszarze Złotego Stoku zakończono w roku 1961, kiedy to miejscowość straciła na znaczeniu przemysłowym, a tym samym stała się ośrodkiem chętnie odwiedzanym przez turystów.

Jednak sama nazwa wskazuje na złoża obecne na tym obszarze – Złoty Stok był bowiem miejscem bogatym w złoto – w latach świetności miasta wydobywano tu nawet od 60 aż do 140 kg czystego złota rocznie. Jednak złoto nie było jedynym eksploatowanym surowcem w tym regionie – ważne znaczenie miały także rudy arsenowo-żelazowe znajdujące się w tej okolicy.

Do tej pory na hałdach blisko kopalni złota znaleźć można arsenopiryt, a w sztolniach dostępnych do zwiedzania zobaczyć można małe kryształy pirytu.

Jeśli jednak odjedziemy kawałek od Złotego Stoku i znajdziemy się po czeskiej stronie, dojedziemy do miejsca nazwanego Zalesi – Javornik. To tam w 1957 roku zostały odkryte najbardziej zasobne wśród małych złóż uranu w Masywie Czeskim. Eksploatacja złoża trwała 10 lat i zakończyła się w roku 1968, kiedy to kopalnia została zamknięta.

Obszar ten jest bardzo ciekawy mineralogicznie – w złożach stwierdzono występowanie wielu minerałów uranowych – w tym krzemianów uranu, autunitu, czy też uranofanu. Oprócz minerałów z grupy promieniotwórczych znaleźć można tu kalcyt, chalkopiryt oraz minerały związane ze strefą utleniania złóż miedzi – takie jak na przykład chryzokola, czy malachit – wszystko to tkwi w krzemionkowym tle – zbudowanym z kwarcu. Wśród minerałów występujących w Zalesi, znajdą się także hematyty i skalenie zabarwione na pomarańczowy kolor.

Bez wątpienia – Złoty Stok i jego okolice – także te znajdujące się na terenie Czech – są niesamowitym fenomenem dla osób zainteresowanych mineralogią. Różnorodność minerałów, które można znaleźć na tym obszarze jest bardzo duża.

 

Niebo w styczniu

Il. Radiant roju Kwadrantydów; Źródło: Wikipedia.

Spokojnie przyznać można, że styczniowe niebo jest bardzo “aktywne”, jeśli chodzi o ilość rojów meteorów, które można obserwować w tym czasie.

Już pierwszego dnia tego zimowego miesiąca – i zarazem początku roku – na niebie pojawia się rój Kwadrantydów, który aktywny jest do 7 stycznia, a którego maksimum przypada na trzeci dzień miesiąca. Aktywność roju jest wysoka i dochodzi nawet do 120 meteorów na godzinę. Co ciekawe, nazwa roju pochodzi od konstelacji Kwadratu Ściennego, który obecnie jest częścią gwiazdozbioru Wolarza.

Od 5 stycznia do 14 lutego można natomiast obserwować coroczny rój Alfa Hydrydów, którego największa aktywność przypada na 19 stycznia, a którego radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Hydry. Rój ten jednak jest charakteryzowany niską aktywnością – zaledwie dwa meteory na godzinę.

Fot.: Pełne zaćmienie Superksiężyca, wrzesień 2015, Źródło: Wikipedia

Kolejnym zjawiskiem, które możemy obserwować na styczniowym niebie są delta Cancridy, trwające przez cały styczeń i mające swoje maksimum 17 stycznia. Są one ekliptycznym rojem meteorów. Ich aktywność określana jest jako określana jako średnia (4 meteory na godzinę), a radiant roju znajduje się w gwiazdozbiorze raka.

Obecnie delta Cancridy są uznawane za część całorocznego roju meteorów nazywanego Antyhelionem.

Antyhelion to rój, w którego skład – poza delta Cancridami – wchodzą między innymi Virginidy, Sagittarydy, Tau Akwarydy (zarówno Północne jak i Południowe), Północne delta Akwarydy, Piscydy, a także Chi Orionidy.

Warto też nadmienić, że w styczniu bieżącego roku będzie można obserwować całkowite zaćmienie Księżyca – będzie ono miało miejsce w nocy z 20 na 21 stycznia. Zjawisko obserwować będzie można od godziny 4:30, a jego maksymalna faza przewidywana jest na godzinę 6:12.

Tymczasem na Marsie…

Fot.: Czerwona kropka przedstawia miejsce lądowania InSight zaznaczone na zdjęciu wykonanym przez sondę Mars Odyssey w roku 2001, Źródło: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona.

26 listopada miało miejsce udane lądowanie sondy InSight na powierzchni Marsa. Wszystko przebiegło zgodnie z założeniami misji. Tuż po lądowaniu na Czerwonej Planecie lądownik wysłał na Ziemię, za pośrednictwem sondy Mars Odyssey (będącej na orbicie wokół Marsa), sygnał, że rozłożył panele słoneczne i rozpoczął ładowanie swoich akumulatorów. Dzięki orbiterowi Odyssey na Błękitną Planetę wysłane zostały także fotografie przedstawiające miejsce, w którym osadzony został lądownik misji InSight.

Fot.2: Zdjęcie wykonane z kamery umieszczonej na lądowniku InSight, w trakcie umieszczania na Marsie sejsmometru, dnia 19 grudnia 2018 roku. Źródło: NASA/JPL-Caltech

Panele słoneczne lądownika mierzą sobie 2,2 metry szerokości. Przy dobrej pogodzie zapewniają one od 600W do 700W, a przy pokryciu pyłem ich powierzchni powinny zagwarantować minimum 200W, co wystarczy do działania potrzebnych instrumentów badawczych. Mars ulokowany jest znacznie dalej od Słońca niż Ziemia, zatem otrzymuje on mniej promieniowania słonecznego niż my, na Błękitnej Kropce. Jednak energia słoneczna uzyskana przez lądownik jest wystarczająca do pracy.

W najbliższych dniach po lądowaniu lądownika na Marsie, miało zostać rozłożone robotyczne ramię, które ma wykonać zdjęcia okolicy lądownika i umożliwić wybór miejsca rozmieszczenia instrumentów badawczych. Od tego czasu ma to zająć kilka miesięcy – wyniki tych decyzji mają być znane w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy. Podczas podejmowania tych decyzji, sonda InSight ma wykorzystać swoje przyrządy: takie jak magnetometr, czy czujniki meteorologiczne.

 

Tekst: Helena Ciechowska, Redakcja: Prof. Leszek Czechowski

Seminarium – Zakład Badań Polarnych i… Morskich IGF PAN

Fot.: Dolina DeGeerdalen, Żródło: Wikipedia

Serdecznie zapraszamy na Seminarium “Zakład Badań Polarnych i … MORSKICH Instytutu Geofizyki PAN – nowa perspektywa i znaczenie badań fiordów polarnych”, które odbędzie się 18 stycznia o godzinie 9:30 w Instytucie Geofizyki UW, w sali B4.58.

Referat wygłosi dr Mateusz Moskalik z Instytutu Geofizyki PAN. Podczas swojego wykładu dr Moskalik przybliży tematykę prowadzonych w poprzednich latach badań geofizycznych środowiska lądowego i lodowców, a także opowie o badaniach morskich. Zostaną także przedstawione obecne możliwości oraz kierunki badawcze. Do tego przedstawione zostaną prace naukowe ostatnich lat, wraz z ich wynikami.

Więcej informacji na temat seminarium dostępne jest tutaj.