Geminidy

Il.1: Radiant roju Geminidów – konstelacja bliźniąt, Źródło: Wikipedia.

Grudzień to idealny moment, żeby spojrzeć na niebo – nie tylko w poszukiwaniu “pierwszej Gwiazdki”, zwiastującej czas, w którym zasiadamy do kolacji wigilijnej i do poszukiwania prezentów pod choinką. Czasami „gwiazdką” może być planeta, przy czym Wenus jako gwiazda wieczorna szczególnie nadaje się dzięki swojej jasności. W tym roku jednak Wenus w grudniu widoczna jest przed wschodem Słońca. Warto wspomnieć, że w grudniu będzie widoczna kometa 46P Wirtanen (gołym okiem będzie widoczna jako rozmyta plamka).

Jednak nie ona jest główną atrakcją grudniowego nieba. Między 4 a 17 grudnia obserwować możemy rój meteorów o radiancie w jednej z najjaśniejszych gwiazd konstelacji bliźniąt. Geminidy – bo taka jest nazwa roju – swoje maksimum osiągają w nocy z 13 na 14 grudnia. Jego aktywność śmiało opisać można jako wysoką – w ciągu zaledwie godziny da się bowiem zaobserwować nawet 120 zjawisk z nim związanych. Co więcej – obserwacje deszczu meteorów można prowadzić aż do świtu – jest to związane z faktem, że radiant do samego końca nocy pozostaje widoczny i wraz z początkiem kolejnego dnia znajduje się 30 stopni nad horyzontem.

Animacja: pojedynczy meteor z roju Geminidów, Źródło: NASA

Geminidy, związane z rozpadem planetoidy (3200) Phaethon, która co około 1,4 roku zbliża się do naszej najbliższej gwiazdy – Słońca – na zaledwie 014 AU, nie są jednak jedynym rojem goszczącym nad naszymi głowami w tym miesiącu. Poza nimi na niebie zaobserwować można Ursydy, które aktywne są od 17 do 26 grudnia, a których maksimum przypada na dwudziesty drugi dzień miesiąca. Ich radiant znajduje się w gwiazdozbiorze Małej Niedźwiedzicy. Przejście roju Ursydów nie jest jednak spektakularne – obserwujemy bowiem około 10 zjawisk związanych z nim w ciągu godziny. Jednak mimo wszystko Polska jest bardzo dobrym miejscem do obserwowania Ursydów – widoczne są one całą noc. Najniżej ich radiant znajduje się bowiem o godzinie 19, a najwyżej możemy znaleźć go o świcie (na wysokości 66 stopni).

 

Tekst: Helena Ciechowska, Redakcja: Prof. Leszek Czechowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *