Zjawiska świetlne – czyli o zorzach i fenomenie Steve

Obserwując niebo, możemy znaleźć na nim przeróżne elementy – od gwiazd (takich jak chociażby nasze Słońce), przez planety z naszego najbliższego i dość dobrze znanego sąsiedztwa, czy Księżyc – naszego satelitę. Na naszym „podwórku” pojawiają się jednak także bliższe nam obiekty i zjawiska – są to między innymi zorze i im podobne.

Przyjrzyjmy się więc nieco dokładniej ostatnim z wymienionych, które towarzyszą nocnemu niebu w okolicach biegunów magnetycznych naszej planety, a konkretniej zwróćmy uwagę na to, co dzieje się w ziemskiej jonosferze. To właśnie tam można obserwować zjawiska świetlne nazywane łacińską nazwą Aurora borealis (na półkuli północnej) i Aurora australis (na półkuli południowej) czyli, dobrze znane wszystkim, zorze.

Jednak zorze, to nie jedyne zjawisko świetlne, które możemy obserwować nad naszymi głowami, kiedy znajdziemy się bliżej ziemskich biegunów magnetycznych.

Ilustracja 1: Zjawisko Steve, Źródło: NASA

Przyjrzymy się teraz fenomenowi o wdzięcznej nazwie Steve (czyli: Strong Thermal Emission from Velocity Enhancement), które przez długi czas pozostawało zagadką. Rozwinięcie skrótu dobrze pasuje jednak do nadanej mu wcześniej nazwy, której pochodzenie jest dość niespotykane i z rozwinięciem skrótu wiele wspólnego nie ma. Jedno jest pewne – zbadanie i rozebranie na części pierwsze tego zjawiska pozwala na lepsze zrozumienie w jaki sposób działa pole magnetyczne Ziemi i jak zachowuje się ono w kontakcie z pochodzącymi ze Słońca naładowanymi cząsteczkami.

Jednak najpierw trochę historii: na fenomen Steve pierwszy raz uwagę zwróciła grupa Łowców Zórz z Alberty w Kanadzie. Najpierw był on nazywany „łukiem protonowym” – głównie ze względu na swój kształt. Jednak nazwa ta zainteresowała fizyka Erica Donovana z Uniwersytetu w Calgary i zwrócił on uwagę na fakt, że protonowe zorze nie są widoczne. Wtedy też uważniej zaczęto badać fenomen Steve.

Więcej na temat zórz oraz zjawiska Steve można przeczytać w poniższym PDFie – Zorze i Steve.

 

Tekst: Helena Ciechowska, redakcja: prof. dr hab. Leszek Czechowski