Czy jesteśmy kosmitami z Enceladusa?

Rozmowa o publikacji: L. Czechowskiego „Enceladus as a place of origin of life in Solar System”, która ukazała się w Geological Quaterly, vol 62, No 1 w 2018 r.https://gq.pgi.gov.pl/article/view/25818/pdf

Rys. 1. Artystyczne wyobrażenie orbitera Cassini na tle Enceladusa i wyrzucanych z jego wnętrza strumieni pyłu i gazu (NASA).

 

Co ma życie na Enceladusie wspólnego z geofizyką?

Kilka lat temu zająłem się obliczeniami warunków termicznych we wnętrzu tego satelity. Obliczenia te wskazały, że temperatura w jego wnętrzu jest znacznie niższa niż myślano i jak najbardziej pozwala na istnienie ciekłej wody. Ponieważ jednocześnie mamy źródła energii chemicznej (tego samego rodzaju co na pierwotnej Ziemi), więc jest to dobre środowisko do powstania życia. Ostatnia praca rozważa możliwości przeniesienia życia z wnętrza Enceladusa na powierzchnię Ziemi.

To się nazywa hipotezą o panspermii?

Tak, dokładnie panspermia zakłada, że jest możliwy taki transport organizmów żywych lub chociaż materiału genetycznego pomiędzy ciałami niebieskimi.

Mamy na to jakieś dowody?

No cóż, wydaje mi się, że 90% biologów uważa, że życie ziemskie powstało na Ziemi i niepotrzebny jest żaden transport organizmów z innych ciał niebieskich.

Pewnie mają na to argumenty…

Na pewno. Ważnym argumentem jest znajdywanie skamieniałości w coraz wcześniejszych formacjach skalnych i coraz prostszych organizmów.

Enceladus poruszający się w gazowo-pyłowym pierścieniu E. Materiał pierścienia dostarczają głównie gejzery a strefie południowego bieguna satelity (NASA)

A są jakieś argumenty za panspermią?

Owszem, jest trochę faktów, które możemy interpretować jako wskazujące na pozaziemskie pochodzenie życia na Ziemi. Sam fakt, że ślady życia pojawiają się wcześnie, już w najstarszych praoceanach, można dwojako interpretować. Albo, że powstanie życia jest szybkim procesem,  albo że istniejące już życie ‘czekało’ tylko na te oceany i od razu je zasiedliło.

A dlaczego akurat z Enceladusa?

Żaden wybuch wulkanu nie jest w stanie wyrzucić materii z prędkością ucieczki z Ziemi. Być może wielkie uderzenia meteorytów mogą wyrzucić skały z wystarczającą prędkością na przebicie się przez atmosferę i podróż na inne planety. Mars jest trochę lepszym kandydatem. Znamy meteoryty marsjańskie, które musiały być wyrzucone z prędkością ok. 5 km/s. W niektórych znajdujemy nawet struktury podobne do skamieniałości prymitywnych organizmów. Z ewentualnych ośrodków życia, mamy jeszcze wielkie satelity, jak Europa – satelita Jowisza. Tam głęboko pod powierzchnią satelity mogą istnieć wielkie oceany, w których mogłoby istnieć życie. Podobna sytuacja może istnieć wewnątrz Enceladusa, skąd droga w kosmos jest łatwiejsza i potwierdzona. W okolicy południowego bieguna tego satelity tryskają strumienia gazów i ciał stałych dostarczające materii do pierścienia E, na orbitę wokół Saturna.

Zakładamy więc, że w tych stałych ciałach znalazły się organizmy żywe…

Szczeliny w skorupie Enceladusa (tzw ‚tygrysie pasy’) którymi wydostaje się materia z wnętrza satelity tworząc pierścień E. (fot. w podczerwieni pokazuje jasne cieplejsze strefy – NASA)

Tak. Dalsza droga z pierścienia E na Ziemię mogła wyglądać następująco: oddziaływanie grawitacyjne licznych satelitów Saturna przyspieszyło ciało z organizmami dzięki efektowi znanemu jako asysta grawitacyjna i wyrzuciło je na trajektorię prowadzącą w stronę Ziemi. Inne możliwe mechanizmy transportu to wyrzucenie materii przez uderzenie meteoroidu lub przechwycenie cząstek z pierścienia E przez przelatującą kometę. Ważne jest aby organizmy w skalno-lodowej bryłce (lub w szczelinie w komecie) były chronione przed promieniowaniem kosmicznym i w postaci przetrwalników przetrwały podróż. Gdy dotarły na Ziemię zaczęły się rozwijać, ewoluować, powstawały nowe gatunki…

Zgodnie z tą hipotezą jesteśmy potomkami kosmitów z Enceladusa? 

Tak. Ale myślę, że są znacznie bardziej sensacyjne hipotezy związane z panspermią. Niedawno opublikowano artykuł, twierdzący, że stopień komplikacji ziemskich organizmów wskazuje, że proces ich rozwoju trwał około 9 miliardów lat, czyli obecne życie powstało daleko wcześniej niż Słońce i Ziemia (praca Alexei A. Sharov, Richard Gordon, Life Before Earth, „arXiv”, arXiv:1304.3381). W takim razie bylibyśmy potomkami gatunków powstałych na dawno nieistniejących planetach. Ale najbardziej sensacyjne wydają mi się twierdzenia znanych naukowców, F. Hoyle i Ch. Wickramasinghe, że dopływ materiału genetycznego wcale się nie skończył! Według nich, za niektóre epidemie odpowiedzialne są wirusy z kosmosu.

Dziękuję za rozmowę

(Rozmawiała K. M)